Witajcie kochani ;)
Wracam z nowym rozdziałem. Nie jestem nim szczególnie zachwycona i na dodatek nie jest zbyt długi, ale nie chciałam już zaczynać nowego wątku. Mam nadzieje, że jeszcze tutaj jesteście i czytacie te moje wypociny, pomimo tych długich przerw między rozdziałami.
Co do Recovery to cieszę się, że przyjęliście zwiastun z takim entuzjazmem. W mojej głowie pojawia się coraz więcej pomysłów, więc mam nadzieje, że niedługo opublikuje pierwszy rozdział ;)
Jeśli chcecie to możecie dodawać swoje usernames z tt do zakładki 'Informowani'.
Dodałam także stronę z bohaterami ;)
Czekam na wasze opinię ;*
________________________________________________
You know I can't fight the feeling
And every night I feel it
Right now
I wish you were here with me
And every night I feel it
Right now
I wish you were here with me
Jechaliśmy
w ciszy samochodem Liama. Całą drogę nie puszczaliśmy swoich rąk i skradaliśmy
sobie pocałunki. Staliśmy na kolejnych światłach i ponownie skupiłam swój wzrok
na brunecie. W rysach jego twarzy widziałam to cudowne bezpieczeństwo, którego
mi brakowało. Louis czując mój wzrok na sobie, uśmiechnął się promiennie i
odwrócił w moją stronę. Zagryzłam swoją wargę powstrzymując swój śmiech i
zatonęłam w lazurowych tęczówkach chłopaka. Po chwili zielone światło
oświetliło nasze twarze. Louis ponownie skupił się na drodze i po kilku
minutach byliśmy pod blokiem chłopaka. Odpięłam swój pas szybkim ruchem i
usiadłam okrakiem na kolanach Louisa. Chłopak powstrzymywał się od śmiechu, a
ja namiętnie pocałowałam jego usta. Objął mnie mocno i trzymając na rękach
wysiadł z samochodu. Nie przerywając namiętnego pocałunku, ruszyliśmy w stronę
drzwi. Brunet zagryzł lekko moją dolną wargę i kiedy znaleźliśmy się przy
windzie, postawił mnie z powrotem na ziemi. Udałam obrażoną, ale po chwili
zrozumiałam dlaczego to zrobił. Drzwi od windy się otworzyły, a naszym oczom
ukazała się jakaś urocza staruszka. Louis się przywitał i zaczął śmiać.
Przewróciłam oczami i weszłam do środka. Słyszałam jak chłopak wciska klawisz z
odpowiednim numerem piętra i za chwilę stałam w jego objęciach. Odwróciłam się
twarzą do Louisa i wtuliłam się w jego umięśniony tors. Zapach jego ciała był
niezwykle uspokajający. Gdy wreszcie dojechaliśmy na odpowiednie piętro,
wysiedliśmy z windy i ruszyliśmy w stronę odpowiedniego mieszkania. Louis wyjął
swoje klucze z kieszeni i zaczął męczyć się z zamkiem.
- Ma pan problem z trafieniem do dziurki? – spytałam
sarkastycznie – To spory problem.
- Zamiast się ze mnie śmiać mogłabyś zapalić światło –
rzucił, powstrzymując śmiech i odszedł gdzieś.
Po sekundzie piętro oświetliła stara żarówka. Zauważyłam
pozostawione klucze w zamku, więc otworzyłam drzwi i szybko wbiegłam do
mieszkania.
- Jeśli myślisz że tamta uwaga ujdzie ci na sucho to jesteś
w wielkim błędzie – zawołał.
Starałam się uciec przed chłopakiem, pozbywając się przy tym
swojej kurtki i butów, niestety bezskutecznie. Chwilę później poczułam jego
ręce na moim ciele i obrócił mnie w swoją stronę. Brunet podniósł mnie
delikatnie i posadził na kuchennym blacie. Stanął pomiędzy moimi nogami, a ja
zarzuciłam swoje ręce na jego rozpalony kark. Przysunęłam go mocno do siebie,
zaciskając swoje nogi na jego biodrach i złączyłam nasze usta w desperackim
pocałunku. Dotyk jego warg odebrał mi jakąkolwiek możliwość racjonalnego
myślenia. Chłopak zacisnął swoje dłonie mocniej na moich biodrach, a ja
zanurzyłam swoje w jego miękkich włosach. Louis pod wpływem mojego dotyku wpił
się w moje usta ponownie i zagryzł lekko moją wargę. Czułam coraz bardziej
rosnące pożądanie. Do naszego pocałunku dołączyły języki. Każde ich spotkanie
doprowadzało mnie do jeszcze większego wrzenia. Ponownie splotłam dłonie na
jego karku i jeszcze mocnej przysunęłam go do siebie. Poczułam jak jego ręce
wsuwają się pod moje pośladki i po chwili uniósł mnie do góry. Odruchowo
mocniej oplotłam go swoimi nogami. Kiedy poczułam wybrzuszenie w jego
spodniach, przygryzłam w desperacji jego wargę. Louis podążył szybkim krokiem do
sypialni, miażdżąc moje usta namiętnymi pocałunkami i ocierając się o mnie
swoim spragnionym przyjacielem. Oboje nie byliśmy w stanie kompletnie nad sobą panować.
Brunet położył mnie delikatnie na swoim łóżku i spojrzał pytająco w moje oczy.
Widziałam w nich nutę niepewności, ale pożądanie wypisane na jego twarzy dodało
mi pewności siebie. Szybkim ruchem sprawiłam, że to ja znalazłam się na górze.
Z każdym naszym kolejnym ruchem przechodziły mnie dreszcze i fale gorąca.
Zdjęłam jego koszulkę i błądziłam językiem po jego nagim torsie. W kilka minut
pozbyliśmy się całej swojej garderoby i Louis przewrócił naszymi ciałami. Znów byłam
na dole. Spojrzałam w piękne oczy chłopaka. Widziałam w nich pożądanie i
miłość. Był taki piękny w tym stanie. Nachylił się nad moimi piersiami i
zagryzł swoimi zębami jednego z moich nabrzmiałych sutków. Wygięłam lekko swoje
plecy, a mój oddech nieznacznie przyśpieszył. Przyciągnęłam go do siebie i
mocno naparłam na usta chłopaka.
- Louis! - jęknęłam prosto w jego wargi. Ocierał się o mnie
coraz bardziej niecierpliwie.
- Na pewno tego chcesz, kochanie? – spytał szeptem, a ja
kiwnęłam głową w odpowiedzi. Ponownie mnie pocałował i sięgnął ręką do szuflady
w szafce nocnej. Sekundę później rozrywał opakowanie sprawnym ruchem. Oplotłam
go nogami, przywierając całym ciałem, a gdy docisnęłam biodra...
- O boże… Bella.. – usłyszałam jego jęk.
Wbił się powoli w moje wnętrze i wypełnił mnie całą,
dostarczając przy tym nieopisanej rozkoszy. Złapałam go za głowę i delikatnie
pociągnęłam końcówki jego kasztanowych włosów. Chłopak tylko mruknął i jego
ruchy stawały się coraz szybsze. Czułam się bezbronna. Wydawałam z siebie
niekontrolowane, ciche jęki. Złapałam pościel i ścisnęłam ją mocno w swoich
dłoniach. Nie mogłam zebrać żadnych myśli. Nic nie działo się racjonalnie, a
moje plecy ponownie wygięły się w łuk.
- Ooo.. Boże – jęknęliśmy razem ostatkiem sił.
Fala przyjemności rozlała moje ciało. Chłopak opadł na mnie
i schował swoją twarz w zagłębieniu mojej szyi.
- Kocham cię Bella – szepnął do mojego ucha, kiedy
delikatnie zagryzał jego płatek, a ja poczułam na skórze przyjemne dreszcze.
Położył się obok mnie i przykrył nasze nagie ciała kołdrą. Objął mnie ramieniem
i przyciągnął do swojego torsu. Wtuliłam się w jego ciało i spojrzałam w oczy
chłopaka.
- Kocham cię – powiedziałam z przekonaniem. On skradł mi
kolejny pocałunek.
- Mógłbym się przyzwyczaić do takich powrotów do domu –
dodał z uśmiechem, a ja odwzajemniłam gest i po chwili ziewnęłam ze zmęczenia.
- Dobranoc Lou – przymknęłam swoje powieki i zaciągnęłam się
kojącym zapachem chłopaka.
- Dobranoc Bells.
~*~
Obudził
mnie dotyk ciepłych palców Louisa na skórze moich policzków. Leżałam z
zamkniętymi oczami i rozkoszowałam się tą chwilą. Po kilku sekundach poczułam
wargi chłopaka na swoich. Uśmiechnęłam się i objęłam rękami jego kark. Odsunął się
ode mnie i spojrzał na mnie z uśmiechem.
- Dzień dobry – powiedział zachrypniętym od snu głosem.
- Dzień dobry – odpowiedziałam – jak się pan miewa?
- Bardzo dobrze, ale wiem co jeszcze bardziej po poprawi mi
humor – uśmiechnął się promiennie i odkrył nasze gołe ciała. Zarumieniłam się
lekko, a on wziął mnie na ręce. Po chwili znaleźliśmy się w łazience. Chłopak
postawił mnie na zimne płytki i otworzył drzwiczki kabiny prysznicowej.
Ponętnie ruszył swoimi brwiami, a ja nie mogłam się powstrzymać i wybuchnęłam
śmiechem.
- Będę musiała pana rozczarować, ale nie mam biletu –
zagryzłam wargę i spuściłam swój wzrok.
- Oj już ja coś wymyślę – złapał moją rękę i wprowadził do
kabiny.
Wszedł za mną i zamknął za sobą drzwiczki. Ustawił kran i po
chwili poczułam na swoim ciele przyjemnie ciepłą wodę. Przymknęłam swoje
powieki i poczułam jak jego ręce oplatają moją talię. Jedną ręką zaczesał moje
włosy do tyłu i przysunął swoją twarz do mojego ciała. Poczułam jak jego ciepły
oddech otula moje ramiona i nie mogąc już czekać odwróciłam się przodem do
niego. Wpiłam się zachłannie w jego usta. Lekko zaskoczony brunet oparł się ze
śmiechem o ścianę i oddał pocałunek. Sięgnął po żel, stojący na półce i nalał
go na nasze ręce. Zaczęliśmy wzajemnie myć nasze ciała. Kiedy któreś z nas
trafiało na jakieś czułe miejsce drugiego, całą łazienkę wypełniały nasze
donośnie śmiechy. Niedługo potem wszystko, włącznie z nami, znalazło się w
pianie. Chłopak ponownie odkręcił wodę. Staliśmy twarzą do siebie i uśmiech nie
schodził z naszych ust. Nasze twarze dzieliło tylko kilka centymetrów. Czułam
jego oddech na swojej skórze. Nagle zapragnęłam, żeby przestały nas dzielić
nawet centymetry. On chyba pomyślał o tym samym, bo jego usta znalazły się na
moich w tej samej sekundzie. Na początku całowaliśmy się delikatnie. Lekko
muskając się wargami. Jego ręce znalazły się na mojej tali i przyciągnął mnie
jeszcze mocnej do siebie. Moje ręce owinęły mu się na karku, a palce wplotły
się w jego włosy. Z czasem oboje stawaliśmy się coraz bardziej brutalni, a z
każdą sekundą coraz bardziej rosło we mnie pożądanie. Kiedy odsunęliśmy się od
siebie, oboje ciężko oddychaliśmy. On jednak mnie nie puścił. Przytuliłam się
do niego i położyłam głowę na jego ramieniu. Gładził mnie po włosach jedną
ręką, a drugą cały czas mnie trzymał, jak gdyby bał się, że ucieknę. Ale nie
zamierzałam tego zrobić. Chciałam żyć chwilą i nie martwić się o konsekwencje.
Chciałam być z nim tu i teraz. Chciałam go czuć jego dotyk, jego oddech, jego
cudowny zapach. Pragnęłam go całym sercem i wiedziałam, że on czuje dokładnie
to samo. Popatrzył na mnie jakby chciał wyczytać moje myśli. Zagryzłam wargę i
zakręciłam wodę. Otworzyłam prysznic i stanęłam stopami na chłodne płytki.
Owinęłam się jednym z ręczników i ruszyłam do sypialni. Po chwili dołączył do
mnie Louis. Miał owinięty ręcznik wokół tali i puścił mi oczko. Ciszę między
nami przerwał dzwonek jego telefonu. Odebrał do powoli, a ja sięgnęłam po swoją
torbę. Wyciągnęłam z niej świeże ubrania i ponownie zaszyłam się w łazience.
- Cześć Liam – usłyszałam jeszcze głos Louisa zanim
zamknęłam drzwi.
Ubrałam się w przygotowane ciuchy i związałam swoje wilgotne
włosy w wysokiego koka. Gdy wyszłam Louis, stał przy swojej szafie. Z jego
wilgotnych włosów kapały krople wody, a ręcznik z ledwością utrzymywał się na
pasie chłopaka.
- Co mam założyć? – Louis podrapał się po głowie.
- Dla mnie wyglądasz idealnie – musnęłam jego wargi i
ruszyłam do kuchni.
Usłyszałam jego śmiech za plecami, gdy wychodziłam z
sypialni. Nalałam wody do czajnika i zasypałam dwa kubki kawą. Otworzyłam
lodówkę i wyjęłam potrzebne składniki. Postawiłam na prostotę i zrobiłam stos
kanapek z różnym rodzajem wędlin, pomidorem, ogórkiem i sałatą. Posypałam
wszystko szczypiorkiem i postawiłam na stole. Jak na zawołanie w pomieszczeniu
pojawił się Louis. Pocałował czubek mojej głowy i usiadł do stołu. Zalałam kawę
i do swojej dolałam mleko. Wzięłam kubki i usiadłam naprzeciwko chłopaka.
- Smacznego.
- Nawzajem – Louis mruknął z pełną buzią.
Chwyciłam jedną z kanapek i ugryzłam kęs.
- Jakie plany na dziś? – spytałam.
- Zaraz jadę po Liama i do pracy – powiedział smutno – ale
nie martw się Mathilde kazała cię zabrać ze sobą, więc nie będziesz się nudzić
– uśmiechnął się, ale po chwili spoważniał – Myślałaś o tym prawniku? – spytał
niepewnie.
Poczułam wielką kulę w gardle. Przełknęłam powoli jedzenie i
upiłam łyk kawy.
- Louis.. Ja.. – zaczęłam, ale chłopak momentalnie mi
przerwał.
- Bella.. – wstał z krzesła i podszedł do mnie. Kucnął
naprzeciwko mnie i złapał mnie za ręce – Wiem, że się boisz.. Ale kurwa
pomyśl.. Wreszcie to się skończy. Nareszcie poczujesz się wolna.
- Wiem..
- No to spróbuj.. Pomyśl wreszcie o sobie – spojrzał mi w
oczy – Pomyśl też o mamie. Zrób to dla niej.
Zamknęłam oczy na to wspomnienie. Opuściłam swoją głowę i
oparłam swoje czoło o jego. Trafił w czuły punkt i był tego doskonale świadomy.
Po moim policzku zaczęły spływać łzy. Kurwa
czego się boisz? – zaczęłam pytać
samą siebie. Chłopak wytarł moje łzy i ponownie spojrzał mi w oczy.
- Będę tam z tobą cały czas – zapewnił mnie i mocniej
ścisnął moją dłoń.
- Dobrze. Zgodzę się, ale obiecaj mi coś? – patrzył na mnie
pytająco i czekał aż coś powiem. – Jakbym się zawahała.. Choć na moment.. To
mnie kopnij i zmuś żebym mówiła..
- Nie ma sprawy – wstał i wziął mnie na ręce – Kopnę cię w
tę twoją seksowną dupcię – zaczął się śmiać i pocałował mnie czule – A teraz
się zbieraj, zaraz jedziemy.
- Okej, to ty ogarnij kuchnię – pokazałam mu język i
ruszyłam do sypialni.
- To się nazywa wykorzystywanie! – krzyknął oburzony.
- Oj cicho pantoflarzu! – zaczęłam się śmiać.
- Coś ty powiedziała? – jego głos był coraz głośniejszy,
więc wbiegłam do łazienki i przekręciłam zamek – Otwieraj! – usłyszałam po
chwili.
- Boję się – powiedziałam jak małe dziecko, ledwo
powstrzymując się od śmiechu.
- Otwórz to nic ci nie zrobię.
- Na pewno? – droczyłam się z nim i powoli przekręciłam
zamek w drzwiach.
- Masz przestane kochana – zaczął się śmiać i wziął mnie na
ręce. Przerzucił mnie przez ramię, a ja zaczęłam się wiercić i walić pięściami
w jego plecy. Po chwili obydwoje leżeliśmy na podłodze. Mój brzuch zaczął mnie
boleć od ciągłego śmiechu. Spojrzałam na chłopaka i pokazałam mu język. On tylko
pokręcił głową i złączył nasze wargi.
- Kocham cię, Bells.
- Ja ciebie też.
Czekam na wasze opinię ;)
Czekam na wasze opinię ;)