No i mamy 13. Mam nadzieje, ze nie pechową i jakoś to wyszło. Udało mi się napisać, więc tak jak wam obiecałam - dodaje. Liczę na wasze szczere opinię!
Jeśli lubicie Loubelle to czuję, że będziecie zadowoleni ; )
(w ogóle beka z tego połączenia, może macie inne pomysły? xd hahah)
Do zobaczenia wkrótce, mam nadzieje ;*
___________________________________________________________________________
Louis' P.O.V.:Staliśmy we dwójkę na balonie od dobrych piętnastu minut. Bella mocno wtuliła się w mój tors i płakała przez dłuższą chwilę. Moja koszulka już dawno przemokła od jej łez, ale to było nieistotne. Liczyła się tylko ona. Nie odrywałem dłoni od jej pleców i wciąż masowałem je, starając się chociaż minimalnie złagodzić ból. W mojej głowie wciąż odbijały się echem jej słowa...
'Bił mnie... Molestował...'
'Znęcał... Głodził...'
Nie mogłem uwierzyć, że można być aż takim bezdusznym.
Na początku myślałem, że ta szatynka, którą spotkałem pierwszy raz w klubie jest twardą, zamkniętą na wszystkich laską bez uczuć. Boże jak bardzo się myliłem. To tylko była jej maska. Bała się otworzyć, ale nie z powodu dumy tylko strachu przed odrzuceniem i współczuciem. Chciała ukryć swoją przeszłość i słabości przed światem. To zadziwiające ile nas łączyło. Tak samo jak ja nie chciała pamiętać nic i tak samo jak ja miała ochotę zabić wszystkich w około. Nie mogłem wyjść z podziwu nad jej odwagą. Udało jej się zwiać ojcu. Chciała zamknąć tamten rozdział życia raz na zawsze, ale spotkała Malika.
Boże jakie życie jest w chuj nie sprawiedliwe.
- Nie martw się - szepnąłem prawie bezgłośnie, mając nadzieje, że mnie nie usłyszała - On cię już nigdy nie skrzywdzi...
- Louis - usłyszałem Mathilde. Lokowana wyjrzała z mieszkania i spojrzała z troską na dziewczynę. Ona wiedziała. Wiedziała. - Tommo ona śpi. Zanieś ją do łóżka.
Kiwnąłem jej głową w geście zrozumienia i złapałem delikatnie jej nogi w kolanach. Wziąłem szatynkę na ręce. Bella lekko mruknęła, ale po chwili odnalazła się w nowej pozycji i ponownie wtuliła się w moje ciało. Wyglądała tak niewinnie, śpiąc. Ruszyłem powoli do środka. Tilly otworzyła drzwi mojej sypialni i przygotowała łóżko. Ułożyłem delikatnie dziewczynę w swojej pościeli i przykryłem kołdrą. Westchnąłem spokojnie widząc, że się nie obudziła i ruszyłem do
wyjścia. Złapałem za klamkę i ostatni raz rzuciłem okiem na jej twarz. Uśmiechnąłem się pod nosem, widząc spokojnie śpiącą dziewczynę i wyszedłem z pokoju. Zamknąłem delikatnie drzwi od swojej sypialni i ruszyłem do kuchni. Chwyciłem pierwszą lepszą szklankę i nalałem sobie zimnej kranówki. Lodowata woda rozeszła się po moim przełyku i lekko mnie pobudziła. Oparłem się tyłkiem o blat szafek i przeczesałem dłonią swoje włosy.
- Louis.. - usłyszałem szept Liama i spojrzałem pytająco w oczy przyjaciela - My może pójdziemy do siebie...
- Nie zostańcie. Ja zawsze nocuje u was, więc raz wy możecie u mnie - moje usta ułożyły się w zarys uśmiechu, ale nie chodziło tylko o głupią wdzięczność. Nie chciałem zostać sam z dziewczyną. Obawiałem się, że bez Mathilde będzie się bała i ucieknie.
On podszedł do mnie i oparł się o blat. Położył swoją dłoń na moim ramieniu i nic więcej nie mówił. Spojrzałem na niego i jego oczach dostrzegłem zrozumienie. Po chwili Mathilde stanęła w progu i spojrzała na naszą dwójkę. Dziewczyna oparła się o futrynę drzwi i splotła swoje ręce pod piersiami. Badała mnie wzrokiem.
- Musimy pogadać Tilly - wydusiłem z siebie.
Isabella's P.O.V.:
Obudziłam się w swoim starym pokoju. Odchodząca od ścian zielona farba i zapach mojego ojczyma były wszędzie. Zrzuciłam z siebie pewnym ruchem moją starą kołdrę. Plamy zaschniętej krwi na prześcieradle i zapach tych wszystkich mężczyzn...Ogarnęły mnie całą. Znów poczułam strach. Przeogromne przerażenie ogarnęło całe moje wychodzone ciało. Wstałam niepewnie z łóżka i chciałam jak najszybciej wyjść z pokoju. Moje ręce zaczęły drżeć i nie potrafiłam ich opanować. Chwyciłam za uchylone drzwi od swojej starej sypialni i rozejrzałam się po domu. Usłyszałam jakieś szepty w kuchni. Zamknęłam szybkim ruchem drzwi i oprałam się o nie. Oddychałam strasznie ciężko i nie wiedziałam co mam zrobić. Zaczęłam krążyć po całym pokoju i w nerwach bawiłam się swoimi włosami.
Kiedy minimalnie się uspokoiłam ponownie odtworzyłam drzwi. Wzięłam głęboki oddech i wyszłam z pokoju. W przedpokoju moim oczom ukazało się wielkie lustro.
'- Zobacz jaka z ciebie kurwa! - krzyczał - Ty wiedźmo! Jesteś najbrzydszą istotą na ziemi! Jesteś suką i zawsze nią będziesz!'
Zamknęłam swoje powieki i odgoniłam złe wspomnienia ze swojej głowy. Ruszyłam niepewnym krokiem w kierunku kuchni. Gdy mijałam drzwi od łazienki poczułam jak łzy zaczynają spływać po moich policzkach. Już nie byłam w stanie tego kontrolować.
'- Stój tu mała wiedźmo i niech cię nie słyszę! Masz siedzieć cicho, nawet nie oddychać! Jak się ruszysz to cię zabije'
Wspomnienia wracały z każdym kolejnym krokiem, z każdym fragmentem tego strasznego domu. Przełknęłam głośno ślinę i skierowałam się prosto do kuchni. Zatrzymałam się w progu i ogarnęło mnie przerażenie. Przy stole siedział ten skurwiel, a na przeciwko niego.. Malik!
- Zayn! - krzyknęłam przerażona, ale z moich ust nie wydobył się żaden dźwięk. Mimo tego dwie pary oczu spojrzały się na mnie w tym samym momencie. Stanęłam wyprostowana i powoli cię cofnęłam. Uderzyłam się o cos i zaczęłam upadać.... W jedną wielką otchłań.... Ciemność ogarniała mnie całą. Krzyczałam i nie mogłam złapać oddechu... Nie wiedziałam co się dzieje...
- Bella! - Louis?
- Bella! Uspokój się! To tylko zły sen, słyszysz mnie? Bella - głos Louisa stał się coraz bardziej wyraźny, a do mnie dotarło, ze to tylko koszmar. Oby tylko koszmar. Miałam nadzieje, że to nie był jakiś chory proroczy sen jak w pojebanych filmach...
Otworzyłam szeroko oczy i zobaczyłam przestraszoną twarz Tomlinsona. Kiedy spojrzałam prosto w jego niebieskie tęczówki, lekko odetchnął.
- Cześć - przywitał mnie już spokojniej i odsunął się ode mnie. Uśmiechnęłam się tylko niepewnie i podniosłam się do pozycji siedzącej.
- Dzięki za nocleg - szepnęłam.
- Oj daj spokój - widziałam niepewność w jego ruchach. Czyżby wiedział?
- Rozmawiałeś z Mathilde? - spytałam wprost.
- Ja... Musiałem.. Przepraszam, ale bałem się, że mi nie powiesz, a ja muszę wiedzieć. Po prostu muszę - spuścił wzrok na swoje ręce i zaczął nerwowo bawić się palcami.
- Louis ja... - złapałam jego dłoń, a on spojrzał ponownie w moje oczy - Ja naprawdę chciałam ci wszystko powiedzieć, ale... Ja.. - nie dokończyłam, bo zamknął moje usta swoimi ciepłymi wargami. Nie mogłam uwierzyć w to co się dzieje, ale w żadnym stopniu nie chciałam przerywać tej chwili. Miękkość jego ust była niedopisania. Nie był ani zaborczy, ani zachłanny. Całował tak delikatnie jakby bał się, że zrobi mi krzywdę. Poczułam, że chcę się już odsunąć, więc objęłam lekko jego kark i przysunęłam bardziej do siebie. Mruknął zadowolony i pogłębił pocałunek. Kiedy odsunął się ode mnie, poczułam smutek. Kompletnie nie wiedziałam co się ze mną dzieje, ale chciałam więcej. Był wyraźnie zadowolony moją reakcją.
- Choć na śniadanie. Tilly właśnie coś pichci - podniósł się z łóżka.
- Może się najpierw ogarnę. Pewnie wyglądam jak wyciągnięta z pralki - podrapałam się po głowie, a on się uśmiechnął. Podszedł do szafy i wyjął mi jakąś granatową koszulkę. Rzucił ją w moją stronę, a ja złapał materiał sprawnym ruchem. Tym razem Nirvana - pomyślałam, gdy zobaczyłam logo zespołu
- Dzięki - dodałam i wstałam na nogi. We dwójkę opuściliśmy jego sypialnię i chłopak wskazał mi łazienkę.
- Będę w kuchni - posłał mi lekki uśmiech, a ja zamknęłam za sobą drzwi. Oparłam się dłońmi o umywalkę i uśmiechnęłam sama do siebie. Nie byłam pewna co się ze mną działo, ale czułam się dziwnie szczęśliwa. Miałam mieszane uczucia i sama nie wiedziałam czemu. Pokręciłam głową, by odgonić wszystkie myśli i przemyłam swoją twarz ciepłą wodą. Pozbyłam się swoich ciuchów i weszłam pod prysznic. Przyjemna woda ukoiła moje nerwy i sprawiła, że choć na chwilę zapomniałam o całej reszcie. Umyłam dokładnie całe ciało i stanęłam stopami na zimne płytki. Owinęłam się wielkim, ciepłym ręcznikiem. Przeczesałam palcami swoje czarne włosy i związałam je w wysokiego kucyka. Wytarłam swoją mokrą skórę i założyłam ubrania. Zapach koszulki Louisa wypełnił moje nozdrza i poczułam dziwne uczucie w brzuchu. Nie potrafiłam określić co to było, ale miałam świadomość, że niebieskooki brunet zaczynał mieć dla mnie coraz większe znaczenie. Na moich ustach pojawił się zarys uśmiechu, ale zniknął gdy tylko dotarł do mnie mój sen. Musiałam tę sprawę doprowadzić do końca. Wiedziałam, że ani Malik, ani mój ojczym nie dadzą mi spokoju. Odetchnęłam głośno i opuściłam zaparowaną łazienkę. Skierowałam się w głąb korytarza i podążałam w kierunku rozmów. Stanęłam w progu i na mojej twarzy od razu zagościł uśmiech. Mathilde krzyczała i próbowała uspokoić chłopaków, a oni wzajemnie bili się długimi bagietkami.
- Cześć Isabella. Może chociaż ty mi pomożesz - spojrzała na mnie z nadzieją.
- O Bella - Louis skupił swój wzrok na mnie, a Liam to wykorzystał i trzepnął chłopaka z całej siły w głowę. Wybuchłam śmiechem, widząc radość na twarzy Liama.
- Jak dzieci - Tilly skarciła dwójkę wzrokiem - Ogarnijcie się, bo nic nie zostanie do zjedzenia.
- Spoko i tak nie jestem głodna - próbowałam ją uspokoić.
- Nawet mnie nie wkurzaj. Siadaj i wcinaj - usiadłam przy stole, a dziewczyna postawiła przede mną talerz z parującą jajecznicą.
- Dzięki - dodałam, a na widok jedzenia zaczęło burczeć mi w brzuchu. Lokowana tylko się uśmiechnęła i usiadła obok mnie. Chłopaki także nałożyli sobie po porcji usiedli na przeciwko nas.
- Smacznego - krzyknęli chórem, a my z Mathilde tylko spojrzałyśmy ze śmiechem na siebie. Trzeba było przyznać, że dziewczyna umiała gotować. Śniadanie było przepyszne. Kiedy skończyłam pałaszować, podziękowałam za posiłek i podeszłam do zlewu. Odkręciłam kuchenny kran i nalałam ciepłej wody. Tomlinson zebrał wszystkie naczynia i podał mi z uśmiechem. Wręczyłam mu ręcznik i umyte kubki. Chłopak oparł się o blat i zaczął je wycierać. We dwójkę szybko uporaliśmy się ze wszystkim. Spuściłam brudną wodę i opłukałam zlew. Louis ochlapał mnie zwinnym ruchem, a ja z udawaną złością, wytarłam krople z twarzy. On tylko pokazał mi język i uciekł z kuchni. Zaczęłam się śmiać i ruszyłam za nim. Chłopak rzucił się na kanapę w salonie i włączył telewizor, a Tilly i Liam siedzieli na fotelu pogrążeni w rozmowie. Skierowałam się na balkon i wyjęłam z kieszeni paczkę fajek. Wsadziłam jednego z papierosów do ust i zapaliłam. Zaciągnęłam się dymem i oparłam o barierkę.
- Bella? - usłyszałam szept Louisa przy moim uchu i poczułam ciarki na skórze. Chłopak objął mnie delikatnie w tali i obrócił w swoją stronę. Spojrzał prosto w moje oczy.
- Co zamierzasz teraz zrobić? - spytał niepewnie, a ja poczułam zwiększającą się gulę w garde.